Dobór ciągnika na 20 ha bywa trudniejszy, niż sugeruje sama liczba hektarów. W 2026 roku rolnicy oczekują jednocześnie uniwersalności, rozsądnych kosztów utrzymania i dopasowania do posiadanego parku maszynowego. Poniżej znajdziesz uporządkowane kryteria oraz przykłady modeli i parametrów, które realnie robią różnicę w codziennej pracy.
Jaki ciągnik na 20 ha wybrać, gdy ma być jedyną maszyną w gospodarstwie?
W gospodarstwach około 20 ha najczęściej sprawdza się jeden ciągnik ogólnoużytkowy, wykorzystywany praktycznie przez cały rok. Taka maszyna pracuje w polu, w transporcie, przy obsłudze zwierząt, a nierzadko także przy pracach porządkowych i remontowych. Z tego powodu liczy się nie tylko moc, ale też prostota obsługi, dostęp do serwisu i koszt części eksploatacyjnych. W tej grupie areałowej przestoje potrafią zaboleć bardziej niż w dużych gospodarstwach, bo zwykle nie ma traktora „na zastępstwo”.
Warto też spojrzeć na ciągnik jak na zakup na długi czas, bo w małych i średnich gospodarstwach spotyka się dłuższy okres użytkowania. W praktyce często padają wartości rzędu 20–25 lat amortyzacji, co wymusza rozsądny wybór konstrukcji, która da się serwisować bez nadmiernych kosztów. Im bardziej uniwersalny model, tym łatwiej dopasować go do zmieniających się prac w sezonie. Zwykle wygrywa traktor o prostej mechanice, ale z wygodną kabiną, bo operator spędza w nim wiele godzin.
Jeżeli ciągnik na 20 ha ma być „do wszystkiego”, powinien łączyć umiarkowaną moc z dobrym udźwigiem TUZ i wydajną hydrauliką, bo to one ograniczają dobór maszyn.
W codziennym doborze dobrze zacząć od spisania zadań, które ciągnik będzie wykonywał w Twoim gospodarstwie, ponieważ to one narzucają wymagania dotyczące skrzyni, WOM i hydrauliki:
- prace uprawowe i siewne, gdzie liczy się stabilna prędkość robocza i zapas momentu,
- transport płodów rolnych oraz dojazdy między działkami, gdzie ważna jest prędkość 40 km/h i ergonomia,
- obsługa zwierząt i praca w obejściu, gdzie przydaje się rewers i zwrotność,
- praca z ładowaczem czołowym, gdzie znaczenie ma widoczność, hydraulika i masa ciągnika.
Takie podejście od razu porządkuje wybór: jeśli dominują prace z turem, inne będą priorytety niż przy przewadze uprawy polowej. Wiele osób zaczyna od samej mocy, a dopiero potem odkrywa, że ograniczeniem jest liczba wyjść hydrauliki albo udźwig podnośnika. Właśnie dlatego w gospodarstwie 20 ha najczęściej lepiej dopłacić do elementów roboczych niż do samego „papierowego” przyrostu KM. Równie ważne jest, aby operator po całym dniu pracy nie miał dość kabiny, hałasu i niewygodnych dźwigni.
Ile mocy na 20 ha – jak czytać wskaźniki i nie przestrzelić zakupu?
Orientacyjne wskaźniki doboru mocy do areału są pomocne, ale nie zastąpią oceny realnych potrzeb. Dla gospodarstwa 20 ha często przywołuje się wartość około 63 kW, co odpowiada mniej więcej 86 KM (przy przeliczniku 1 kW = 1,36 KM). Takie liczby pojawiają się w praktyce także dlatego, że bywają stosowane w procedurach dofinansowań i stanowią punkt odniesienia. W terenie jednak „średnia” bywa złudna, bo dwa gospodarstwa o tym samym areale mogą mieć zupełnie inne warunki pracy.
Jeżeli gleby są ciężkie, teren pofałdowany, a maszyny szerokie i masywne, zapotrzebowanie na moc rośnie. Z kolei przy lżejszych glebach, krótszych dojazdach i mniejszym zestawie maszyn, często wystarcza dolny zakres mocy. Dobrze też pamiętać, że wzrost mocy nie rozwiązuje wszystkiego, gdy skrzynia nie ma sensownych przełożeń roboczych albo hydraulika nie wyrabia przy ładowaczu. W gospodarstwie 20 ha szczególnie ważny jest balans między możliwościami a kosztami paliwa i serwisu.
Tolerancja standardowa
W praktyce spotyka się podejście, w którym do wartości bazowej dolicza się korekty wynikające z warunków pracy. Pierwsza to tolerancja standardowa, związana z terenem, rzeźbą i rodzajem gleby. Dla gospodarstw do 30 ha zapotrzebowanie na moc może wzrosnąć nawet o 20%, gdy warunki są najcięższe. To ma sens zwłaszcza tam, gdzie ciągnik często pracuje „na granicy” uciągu i widać spadki prędkości roboczej.
Warto jednak podejść do tego spokojnie i ocenić, ile takich ciężkich dni faktycznie masz w sezonie. Jeśli to pojedyncze sytuacje, czasem lepiej zmienić organizację pracy, szerokość narzędzia albo dobrać opony i obciążniki niż kupować dużo większy ciągnik. Nadmiar mocy w lekkich pracach potrafi podnieść spalanie, a przy jednym traktorze w gospodarstwie koszty eksploatacji są stale odczuwalne. Z drugiej strony, zbyt mała moc wydłuża czas pracy i zwiększa zużycie operatora.
Tolerancja dodatkowa
Druga korekta dotyczy dojazdów do pól, czyli średniej odległości działek od siedliska. Przyjmuje się, że przy średniej odległości 10 km tolerancja może wynieść maksymalnie 10%, a potem maleje o 1% z każdym kilometrem. W gospodarstwie rozrzuconym, gdzie transport i dojazdy są codziennością, ten element potrafi być bardziej odczuwalny niż sama różnica w glebie. Dojazdy oznaczają też większe znaczenie prędkości maksymalnej i komfortu kabiny.
Jeżeli ciągnik ma często jeździć po drogach, zwróć uwagę na zestopniowanie skrzyni, kulturę pracy silnika przy prędkości transportowej i hamulce. Dobrze, gdy traktor osiąga 40 km/h, bo skraca czas przejazdów, ale ważne jest też, jakimi obrotami silnika to robi. W niektórych konstrukcjach spotyka się rozwiązania typu „eco”, gdzie ta prędkość jest dostępna przy niższych obrotach, co realnie poprawia ekonomię. Przy jednym ciągniku takie detale szybko przekładają się na koszty paliwa.
Tolerancja zwierzęca
Trzecia korekta wiąże się z pracami przy zwierzętach, liczonych w sztukach dużych (SD), zwłaszcza gdy gospodarstwo nie ma ładowarki samobieżnej. Wskaźnik tolerancji może wynosić od 0% przy obsadzie poniżej 10 SD do 10% przy obsadzie powyżej 50 SD. W praktyce oznacza to, że w gospodarstwie mieszanym ciągnik częściej pracuje w obejściu, z turem, rozrzutnikiem czy wozem paszowym. A to wymaga dobrej hydrauliki i wygodnego rewersu.
Warto też pamiętać, że przy zsumowaniu korekt moc może wzrosnąć nawet o 40%, co teoretycznie potrafi „wywindować” potrzeby powyżej 100 KM. Taki wynik nie jest błędem, ale powinien być sprawdzony praktyką: jakie narzędzia masz, jaką szerokość roboczą planujesz i ile godzin rocznie ciągnik będzie pracował pod dużym obciążeniem. Jeśli większość czasu to lżejsze prace, lepiej postawić na rozsądną moc i dopracowane wyposażenie. W gospodarstwie 20 ha często wygrywa ciągnik, który jest po prostu przewidywalny w utrzymaniu.
Jak dopasować skrzynię biegów, rewers i prędkość do prac na 20 ha?
W tym areale skrzynia biegów bywa ważniejsza niż różnica 5–10 KM na papierze. Potrzebujesz przełożeń do wolnych prac uprawowych, ale też sprawnego transportu i manewrowania w obejściu. Popularne są rozwiązania mechaniczne, bo są łatwiejsze w obsłudze i zwykle tańsze w naprawach, ale coraz częściej rolnicy doceniają półbiegi i rewers hydrauliczny. Wybór zależy od tego, czy ciągnik będzie często pracował z ładowaczem czołowym oraz jak intensywne są prace manewrowe.
W praktyce spotkasz konfiguracje typu 12×12 w wersji mechanicznej albo rozbudowane 24×24 w wersji elektrohydraulicznej z półbiegami. Dla wielu gospodarstw 20 ha to już poziom, na którym dodatkowe przełożenia ułatwiają dobranie prędkości roboczej bez „męczenia” silnika. Warto też rozważyć biegi pełzające, jeśli wykonujesz prace wymagające bardzo wolnej jazdy. Nie każdy o tym myśli na etapie zakupu, a później okazuje się, że brakuje precyzji w wolnych zakresach.
Przy ocenie skrzyni i ergonomii sprawdź przede wszystkim te elementy, bo one wpływają na codzienny komfort i tempo pracy:
- czy rewers jest mechaniczny czy hydrauliczny, oraz jak płynnie zmienia kierunek,
- ile jest przełożeń roboczych w typowych prędkościach uprawy i koszenia,
- czy dostępne są biegi pełzające i jaka jest minimalna prędkość (spotyka się wartości rzędu 300 m/h),
- czy ciągnik osiąga 40 km/h i jakimi obrotami silnika utrzymuje prędkość w transporcie.
Jeżeli większość prac to ładowacz i obejście, rewers i płynność ruszania będą ważniejsze niż maksymalna liczba biegów. Gdy dominuje uprawa i siew, docenisz gęste zestopniowanie, bo łatwiej utrzymać stałą prędkość roboczą. W obu przypadkach opłaca się wykonać jazdę próbną z uwzględnieniem manewrów, bo „na placu” wiele skrzyń wypada podobnie. Różnice wychodzą dopiero przy zmianach kierunku, ruszaniu pod obciążeniem i doborze prędkości w polu.
Hydraulika, TUZ i WOM – na co patrzeć, żeby nie ograniczyć maszyn?
W gospodarstwie 20 ha ograniczeniem bywa nie silnik, tylko osprzęt roboczy ciągnika. Jeśli planujesz pracę z ładowaczem czołowym, przyczepami z siłownikami, maszynami wymagającymi wydajnej hydrauliki, to wydajność pompy i liczba wyjść będą ważne. Spotyka się bardzo różne wartości, od około 35 l/min w prostych konstrukcjach do ponad 80 l/min w bardziej rozbudowanych układach. Różnica w komforcie pracy przy turze jest wtedy natychmiastowa.
Drugą sprawą jest udźwig tylnego podnośnika i stabilność ciągnika. Na 20 ha często pracuje się z maszynami, które nie są ogromne, ale potrafią być ciężkie, szczególnie gdy park maszynowy był dobierany „na zapas”. Spotkasz udźwigi rzędu 2,3 t, 2.650 kg, a także 2.700 kg z możliwością podniesienia do 3.400 kg przy dodatkowych siłownikach. Sam udźwig to jedno, ale liczy się też masa ciągnika i rozstaw osi, bo to wpływa na prowadzenie z zawieszonym narzędziem.
Wydajność hydrauliki
W codziennej pracy wydajność pompy przekłada się na szybkość reakcji podnośnika i ładowacza. Przykładowo spotyka się układy o wydatku 51 l/min w prostszych konstrukcjach, ale też rozwiązania rzędu 76 l/min z możliwością podbicia do 89 l/min. W praktyce przy turze większy wydatek oleju oznacza krótszy czas cyklu i mniej „czekania” na hydraulikę. W gospodarstwie, gdzie ciągnik jest jeden, takie minuty zbierają się w realne godziny.
Warto też sprawdzić liczbę sekcji i szybkozłączy, bo to wpływa na wygodę przepinania maszyn. Spotyka się rozdzielacze z czterema szybkozłączami, ale w bardziej rozbudowanych wersjach można mieć więcej gniazd. Jeżeli pracujesz z maszynami wymagającymi kilku obwodów, brak wyjść szybko staje się irytujący. Dobrze jest też upewnić się, czy sterowanie hydrauliką jest mechaniczne czy elektroniczne, bo to wpływa na precyzję i koszty ewentualnych napraw.
Udźwig i masa ciągnika
Udźwig TUZ powinien odpowiadać maszynom, które już masz albo planujesz kupić. Dla części gospodarstw 2,3 t jest wystarczające, ale gdy w grę wchodzą cięższe agregaty lub intensywna praca z turem i balastem, przydaje się większy zapas. Spotyka się ciągniki o masie około 3 t, ale też konstrukcje ważące 3,4 t czy 3,5 t bez obciążników. Większa masa pomaga w uciągu i stabilności, lecz na mokrych gruntach może zwiększać ugniatanie.
Jeśli masz pola o tendencji do podmakania albo bardzo lekkie gleby, lżejsza i bardziej zwrotna maszyna bywa rozsądniejsza. Wtedy lepiej dopracować ogumienie i rozkład obciążenia niż mówić sobie, że „cięższy zawsze lepszy”. Na 20 ha często pracuje się na działkach o różnych warunkach, więc uniwersalność wygrywa z ekstremami. W praktyce dobrze jest sprawdzić, jak ciągnik zachowuje się z pełnym zbiornikiem, obciążnikami i podpiętą maszyną.
WOM 540, 540 eco i 1000
WOM to element, którego nie warto traktować po macoszemu, bo wpływa na spalanie i dobór maszyn. Najczęściej spotkasz prędkości 540 i 1000 obr./min, czasem także wariant 540 eco, który pozwala utrzymać obroty WOM przy niższych obrotach silnika. To szczególnie przydatne w lżejszych pracach, gdy nie potrzebujesz pełnej mocy, a chcesz ograniczyć zużycie paliwa. W gospodarstwie 20 ha takie prace stanowią sporą część sezonu.
Warto sprawdzić, czy WOM jest niezależny i jak jest sterowany, bo to wpływa na wygodę i bezpieczeństwo. Prostsze rozwiązania mają sterowanie ręczne, inne oferują większą automatyzację. Jeżeli często zmieniasz maszyny, liczy się też dostępność i ergonomia przełączników. Dobrze, gdy producent przewidział logiczny układ dźwigni, bo wtedy operator mniej się męczy i popełnia mniej błędów.
Kabina, widoczność i zwrotność – co realnie ułatwia pracę z ładowaczem?
Na 20 ha bardzo często ciągnik pełni także rolę „podwórkowej” maszyny do wszystkiego, szczególnie gdy jest chów zwierząt albo intensywny transport bel, palet i materiałów sypkich. Wtedy komfort operatora przestaje być luksusem, a staje się zwykłą potrzebą. Dobra kabina to nie tylko klimatyzacja, lecz także widoczność, ergonomia i niski poziom zmęczenia. W praktyce liczy się pole widzenia do przodu i do góry, zwłaszcza przy pracy z turem.
Doceniane są kabiny czterosłupkowe i rozwiązania z oknem dachowym, bo poprawiają kontrolę nad narzędziem podniesionym wysoko. Ważne jest też rozmieszczenie dźwigni i przełączników, aby obsługa była intuicyjna i nie wymagała ciągłego odrywania wzroku od pracy. W 2026 roku rolnicy coraz częściej zwracają uwagę na to, czy filtr klimatyzacji jest łatwo dostępny, bo serwisowanie „na szybko” w sezonie ma znaczenie. W kabinie liczy się też czytelny wyświetlacz parametrów pracy, w tym spalania i podstawowych danych eksploatacyjnych.
Zwrotność to kolejny punkt, który potrafi przesądzić o wyborze. W obejściu, na ciasnych podwórkach i w wąskich wjazdach promień skrętu robi różnicę, podobnie jak płynnie działający napęd przedni i blokada mechanizmu różnicowego. Przykładowo spotyka się konstrukcje z promieniem skrętu około 3,4 m, co w praktyce ułatwia manewry z przyczepą i ładowaczem. Dobrze też sprawdzić, czy napęd przedniej osi załącza się mechanicznie czy elektrohydraulicznie, bo to wpływa na wygodę w zmiennych warunkach.
Nowy czy używany ciągnik na 20 ha – jak ograniczyć ryzyko kosztownych przestojów?
W gospodarstwie 20 ha zakup używanego ciągnika bywa kuszący ceną, ale ryzyko przestojów jest większe, szczególnie gdy to ma być jedyna maszyna. Trudno przewidzieć, co było robione wcześniej, jak wyglądały wymiany olejów i filtrów, a także czy skrzynia i mosty pracowały w ciężkich warunkach. Awaria w środku sezonu oznacza nie tylko koszt naprawy, ale też stratę czasu, a czasem konieczność wynajmu usług. Dlatego wielu rolników, jeśli budżet na to pozwala, skłania się ku maszynom nowym, choćby prostszym, ale z gwarancją i wsparciem serwisowym.
Jeżeli jednak rozważasz używkę, podejdź do tematu metodycznie i nie opieraj się wyłącznie na „ładnie odpala” i „silnik równo chodzi”. Warto też uwzględnić dostępność części, bo nawet najlepszy traktor stanie, jeśli elementy eksploatacyjne będą drogie lub trudno dostępne. W obiegu spotyka się zarówno oryginały, jak i zamienniki oznaczane jako OEM lub OEQ, które potrafią dać dobrą relację jakości do ceny. Przy jednym ciągniku w gospodarstwie ważne jest, aby typowe części były dostępne szybko, bo sezon nie czeka.
Na 20 ha większym problemem niż sama awaria bywa przestój, dlatego dostęp do serwisu i części często waży więcej niż różnica kilku koni mechanicznych.
Przy oględzinach i rozmowie ze sprzedającym dobrze sprawdzić obszary, które najczęściej generują koszty, zwłaszcza gdy ciągnik ma pracować całorocznie:
- historię serwisową i częstotliwość wymian oleju w silniku, skrzyni oraz mostach,
- pracę podnośnika i hydrauliki pod obciążeniem, wraz z trzymaniem pozycji,
- działanie WOM w dostępnych zakresach 540 i 1000 obr./min,
- luzy i wycieki w przednim moście, zwolnicach oraz na połączeniach hydraulicznych,
- stan sprzęgła i płynność rewersu, szczególnie jeśli ciągnik pracował z ładowaczem.
Jeżeli kupujesz nową maszynę, do listy dopisz odległość do dilera, opinię o serwisie i realny czas reakcji w sezonie. W gospodarstwie 20 ha to ma znaczenie, bo nie zawsze da się „przeczekać” tydzień bez ciągnika. Dobrze też porównać koszt przeglądów i podstawowych części eksploatacyjnych, bo różnice potrafią zaskoczyć. Warto pytać wprost o ceny filtrów, olejów, elementów układu hamulcowego i typowych napraw.
Jakie parametry mają popularne modele w segmencie 60–107 KM?
W segmencie, który najczęściej interesuje gospodarstwa około 20 ha, spotkasz ciągniki od około 60 do nieco ponad 100 KM. Często wybierane są konstrukcje czterocylindrowe, bo dają dobry kompromis między kulturą pracy a zużyciem paliwa. Poniżej zestawiam parametry kilku modeli i rodzin, które pokazują, na co zwracać uwagę w praktyce: moc, skrzynia, hydraulika, udźwig i masa. To nie jest „jedyna słuszna” lista, tylko punkt odniesienia do rozmowy z dealerem i do własnych testów w gospodarstwie.
Warto przy tym pamiętać, że rolnicy często celują w okolice 80–90 KM jako poziom wystarczający do większości prac na 20 ha. Równocześnie widać trend wybierania wyższej mocy, nawet 100–120 KM, gdy park maszynowy jest cięższy lub gdy zakup jest wspierany dotacją. Sama moc jednak nie zastąpi dopasowania skrzyni i hydrauliki, dlatego porównanie parametrów „roboczych” jest bardziej miarodajne niż porównanie KM. W praktyce sprawdza się zasada: im bardziej uniwersalny ciągnik, tym mniej nerwów w sezonie.
| Model / rodzina | Moc | Skrzynia / prędkość | Hydraulika | Udźwig TUZ | Masa |
| Landini – seria 64–107 KM | 64–107 KM | 12×12 lub 24×24, do 40 km/h, możliwe biegi pełzające 300 m/h | 76 l/min (opcjonalnie 89 l/min) | 2.700 kg (do 3.400 kg) | 3.000–3.500 kg bez obciążników |
| ZOOMLION RK 754 e-mark | 75 KM | mechaniczna, 12 biegów przód/tył, do 40 km/h | 51 l/min | 2,3 t | 3,4 t |
| Kubota M6060 | 66 KM | 18/18, do 40 km/h przy niższych obrotach (ok. 2.080 obr./min) | 86 l/min | 2,3 t | ok. 3 t |
| Ursus C-360 (nowa odsłona) | 58 KM | mechaniczna 12/12, do 30 km/h | 35 l/min | 2.650 kg | brak danych w materiale źródłowym |
Porównując takie dane, łatwiej zrozumieć, dlaczego dwa ciągniki o podobnej mocy mogą pracować zupełnie inaczej. Model z mocniejszą hydrauliką i lepszą skrzynią potrafi być wydajniejszy w realnej pracy niż teoretycznie mocniejszy konkurent o słabszym osprzęcie. Warto też zwrócić uwagę na masę, bo wpływa na uciąg i stabilność, zwłaszcza podczas pracy z ładowaczem. Jeżeli planujesz intensywny transport, różnica między 30 km/h a 40 km/h może być odczuwalna w tygodniowym rozliczeniu czasu.
Jak rolnicy dobierają ciągnik na 20–30 ha – co wynika z popularności segmentów mocy?
Wśród rolników wybierających ciągniki na 20–30 ha często przewijają się segmenty 80–89 KM, 90–99 KM, 100–109 KM oraz 110–120 KM. Nie chodzi wyłącznie o modę na większą moc, ale o to, że park maszynowy rośnie wagowo, a prace wykonuje się szybciej i intensywniej. W 2026 roku nadal jednak wiele gospodarstw 20 ha szuka kompromisu: ciągnik ma być na tyle mocny, aby nie brakowało mu „oddechu”, ale na tyle prosty, aby nie generował nadmiernych kosztów. W tej klasie często wygrywają konstrukcje z umiarkowaną elektroniką i dobrą dostępnością części.
W praktyce rolnicy zwracają też uwagę na to, czy dany model ma opinię mało awaryjnego, jak wygląda koszt przeglądów i czy kabina jest wygodna w dłuższej pracy. Często padają argumenty o zwrotności, spalaniu oraz prostocie obsługi, bo to widać od pierwszego dnia użytkowania. Warto też uwzględnić, że opinie o danym modelu bywają mocno zależne od jakości serwisu lokalnego oraz tego, jak ciągnik był skonfigurowany. Dlatego sama popularność to dobry sygnał, ale nie zastąpi sprawdzenia parametrów pod Twoje maszyny.
Jak dobrać ciągnik do gleby, działek i budżetu w 2026 roku?
Wybór ciągnika na 20 ha zawsze rozgrywa się między trzema elementami: warunkami polowymi, logistyką gospodarstwa i budżetem. Na cięższych glebach częściej docenisz zapas mocy i masy, a na lekkich i mokrych gruntach bardziej przyda się zwrotność i mniejszy nacisk na podłoże. Jeśli działki są rozrzucone, rośnie znaczenie komfortu w transporcie i prędkości jazdy. Gdy do tego dochodzi praca przy zwierzętach, priorytetem staje się hydraulika i wygodny rewers.
Budżet to nie tylko cena zakupu, ale też rachunek za paliwo, przeglądy i części eksploatacyjne. Warto policzyć, ile godzin rocznie realnie pracuje ciągnik i w jakich zadaniach, bo to pomoże dobrać moc bez przepłacania. Czasem bardziej opłaca się doposażyć ciągnik w lepszą hydraulikę, większą liczbę wyjść i wygodniejszą skrzynię niż dopłacać do najwyższej wersji silnikowej. W gospodarstwie 20 ha liczy się przewidywalność kosztów i to, żeby maszyna była gotowa do pracy wtedy, kiedy jest potrzebna.
Dla wielu gospodarstw 20 ha najrozsądniejszy jest ciągnik około 80–90 KM, ale ostateczny wybór powinien wynikać z maszyn, dojazdów i prac przy zwierzętach, a nie z samego areału.
Jeżeli chcesz podejść do zakupu bez zgadywania, zacznij od dopasowania ciągnika do maszyn, które już posiadasz, oraz do zadań, które wykonujesz najczęściej. Następnie porównaj parametry robocze: wydajność hydrauliki, udźwig TUZ, dostępne prędkości WOM 540/1000, typ rewersu i realną wygodę kabiny. Dopiero na końcu dopnij temat mocy, bo ona ma sens wtedy, gdy reszta układu nadąża. Takie podejście w 2026 roku nadal jest najbezpieczniejsze finansowo dla gospodarstwa 20 ha, niezależnie od marki na masce.
Co warto zapamietać?:
- W gospodarstwie 20 ha najczęściej wybiera się uniwersalny ciągnik ogólnoużytkowy, który powinien łączyć umiarkowaną moc (około 63 kW / 86 KM) z dobrym udźwigiem TUZ i wydajną hydrauliką.
- Ważne parametry to: prędkość transportowa 40 km/h, wydajność hydrauliki od 35 l/min do 80 l/min oraz udźwig TUZ od 2,3 t do 3,4 t.
- Wybór skrzyni biegów powinien uwzględniać przełożenia do wolnych prac oraz sprawny transport; popularne są mechaniczne skrzynie 12×12 lub 24×24.
- W przypadku zakupu używanego ciągnika, kluczowe jest sprawdzenie historii serwisowej oraz dostępności części zamiennych, aby uniknąć kosztownych przestojów.
- W 2026 roku dla gospodarstw 20 ha optymalny wybór to ciągnik o mocy 80–90 KM, z uwzględnieniem specyfiki prac, gleby i budżetu na eksploatację.