Zakup kombajnu zbożowego w 2026 roku jest jedną z najpoważniejszych decyzji inwestycyjnych w gospodarstwie. Różnice cen między maszynami potrafią sięgać od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów złotych, a na kwotę końcową wpływa nie tylko marka. Poniżej znajdziesz uporządkowany przegląd aktualnych widełek cenowych oraz tego, co realnie dostajesz w danym budżecie.
Ile kosztuje kombajn zbożowy w 2026 roku?
W praktyce pytanie o cenę kombajnu zawsze ma drugie dno, bo rynek dzieli się na dwie duże kategorie: zakup nowej maszyny oraz zakup używanej z rynku wtórnego. W 2026 roku w ogłoszeniach i ofertach handlowych widać wyraźnie, że ostateczna kwota zależy od rocznika, przebiegu, wyposażenia i wersji (np. rotorowa, klawiszowa, z gąsienicami). Dochodzi do tego dobór hedera, przystawek oraz elementów poprawiających komfort pracy operatora.
W segmencie używanych maszyn można trafić na oferty zaczynające się w okolicach 210–290 tys. zł za starsze i mniejsze konstrukcje, ale równie dobrze łatwo przekroczyć 1–2 mln zł za nowsze egzemplarze o niskich przebiegach. Nowe kombajny średniej klasy potrafią startować od poziomów, które jeszcze niedawno kojarzyły się z maszynami „premium”, zwłaszcza gdy w grę wchodzi bogate wyposażenie i większy heder. Różnice w cenach bywają też widoczne między rynkami, bo inne normy i specyfikacje techniczne potrafią zmienić koszt w sposób odczuwalny.
Co najbardziej podbija cenę kombajnu?
Największy wpływ ma to, jaką wydajność i przepustowość chcesz uzyskać w realnych warunkach żniwnych, a to zwykle oznacza dobór systemu omłotu i separacji. Inaczej wycenia się konstrukcje z wytrząsaczami, inaczej modele rotorowe, a jeszcze inaczej hybrydy z rozbudowanymi systemami automatyki. W 2026 roku kupujący coraz częściej patrzą też na ergonomię kabiny, bo operator spędza w niej wiele godzin dziennie, a komfort przekłada się na tempo i jakość zbioru.
W rozmowach z dealerami i w analizie ofert najczęściej przewijają się elementy, które potrafią „dorzucić” do faktury bardzo zauważalną kwotę, a jednocześnie realnie zmieniają możliwości maszyny. Warto rozpisywać konfigurację punkt po punkcie, zamiast porównywać wyłącznie nazwę modelu, ponieważ dwie maszyny o tym samym oznaczeniu potrafią być zupełnie inaczej wyposażone. Najczęściej na cenę wpływają takie obszary:
- typ omłotu i separacji (wytrząsacze, rotor, układy hybrydowe, dodatkowe bębny),
- szerokość hedera oraz wersje specjalne, np. heder ze stołem wysuwanym Vario,
- pojemność zbiornika ziarna i tempo rozładunku,
- automatyka ustawień i systemy wspomagania jakości zbioru (w tym rozwiązania typu CEMOS w wybranych markach),
- rodzaj podwozia, w tym warianty gąsienicowe TT (Terra Track) w dużych maszynach,
- stan techniczny, rocznik i przebieg na rynku wtórnym, które w praktyce potrafią zmienić cenę o setki tysięcy złotych.
Nowy czy używany – jak inaczej liczyć koszt zakupu?
Nowa maszyna to zwykle przewidywalność i gwarancja, ale też wyższy próg wejścia oraz dłuższe rozmowy o terminach dostępności. Z kolei kombajn używany bywa bardziej osiągalny finansowo, jednak wymaga chłodnej kalkulacji kosztów doprowadzenia do dobrego stanu oraz oceny ryzyka przestojów w sezonie. W 2026 roku wielu rolników porównuje nie tylko cenę zakupu, ale też koszt postoju, bo kilka dni przerwy w żniwa potrafi być droższe niż różnica w racie czy dopłacie do wyposażenia.
Jeżeli rozważasz rynek wtórny, miej na uwadze, że w przypadku popularnych marek dostępność części i akcesoriów jest duża, ale ich suma w naprawach potrafi zaskoczyć. W samych ogłoszeniach często pojawiają się maszyny sprzedawane z wózkiem transportowym czy przystawką, co na pierwszy rzut oka wygląda atrakcyjnie, jednak stan hedera i zużycie elementów roboczych mają ogromne znaczenie. W praktyce opłacalność warto oceniać przez pryzmat całego pakietu, a nie samej kwoty w ogłoszeniu.
W 2026 roku cena kombajnu zbożowego jest wypadkową konfiguracji (heder, omłot, automatyka), rocznika i stanu technicznego, a nie samej marki na masce.
Ile kosztuje najtańszy nowy kombajn zbożowy z popularnych prezentacji?
W segmencie nowych maszyn często pojawia się pytanie o „najtańszy sensowny kombajn” dla gospodarstw, które chcą kupić sprzęt z bieżącej oferty producenta, ale bez wchodzenia w najwyższe moce i największe hedery. Dobrym punktem odniesienia jest model, który bywa wskazywany jako atrakcyjna propozycja cenowa w swojej klasie, a jednocześnie oferuje parametry pozwalające pracować w typowych warunkach zbioru zbóż. Właśnie dlatego warto przyjrzeć się konkretom, a nie tylko nagłówkowej cenie.
Istotne jest też to, że producenci potrafią oferować warianty tej samej maszyny różniące się elementami omłotu, co zmienia zarówno wydajność, jak i koszt zakupu. Dla wielu gospodarstw różnica między wersją „pełną” a uproszczoną może być rozsądnym kompromisem, o ile jest policzona pod areał, logistykę odwozu ziarna i możliwości operatora. W 2026 roku takie decyzje są szczególnie częste, bo ceny maszyn są wysokie, a oczekiwania co do terminowości zbioru nie maleją.
Deutz-Fahr C6025 TS
Wśród maszyn, które zwracają uwagę relacją ceny do możliwości, pojawia się Deutz-Fahr C6025 TS. To kombajn z 6-cylindrowym silnikiem 6,1 l o mocy maksymalnej 250 KM, czyli poziom, który dla wielu gospodarstw jest wystarczający do sprawnej pracy z hederami średniej szerokości. Konstrukcyjnie mówimy o maszynie 5-klawiszowej, co w praktyce oznacza klasyczne podejście do separacji, dobrze znane użytkownikom tego segmentu.
Wersja TS jest dodatkowo wyposażona w drugi bęben młócący, określany jako turbo-separator. Producent wskazuje, że taki układ może zwiększać wydajność całego kombajnu o około 20%, co w realnych warunkach bywa odczuwalne zwłaszcza przy trudniejszej słomie lub większym plonie. Jednocześnie istnieje możliwość wyboru modelu bez tego elementu, co zwykle obniża cenę, ale też zmienia charakterystykę pracy. W kabinie zwraca uwagę m.in. wielofunkcyjny dżojstik zintegrowany z fotelem operatora oraz wyświetlacz podający najważniejsze parametry robocze.
Heder i stół Vario – jak wpływają na koszt?
W przypadku tego modelu producent oferuje kilka wariantów szerokości hedera do zbioru zbóż, co pozwala dopasować maszynę do układu pól i posiadanej logistyki. Do wyboru są szerokości robocze 4,2 m, 4,8 m, 5,4 m oraz 6,3 m, a więc zakres typowy dla gospodarstw, które chcą zachować mobilność na drogach i jednocześnie przyspieszyć zbiór. Jeśli w grę wchodzi heder z wysuwanym stołem, czyli Vario, dostępne są warianty 5 m, 5,5 m oraz 6,5 m.
W praktyce heder i jego wyposażenie są jednym z tych elementów, które łatwo „niepostrzeżenie” windują cenę, bo różnice dotyczą nie tylko szerokości, ale też mechaniki, sterowania i dopasowania do upraw. Przy porównywaniu ofert warto więc zawsze pytać, czy cena dotyczy maszyny z konkretnym hederem, czy bazowej konfiguracji. Równie ważne jest to, czy w zestawie jest wózek transportowy, bo jego brak oznacza dodatkowy wydatek oraz kłopot logistyczny w sezonie.
Cena i dostępność w sezonie 2026
Dla wielu osób najważniejsza informacja brzmi wprost: cena Deutz-Fahr C6025 TS startuje od 650 tys. zł netto. To poziom, który plasuje tę maszynę w segmencie „nowych kombajnów średniej klasy” i często jest punktem odniesienia w rozmowach o opłacalności zakupu. Wariant bez dodatkowego bębna młócącego może być tańszy, co bywa sensowne, jeśli gospodarstwo nie potrzebuje maksymalnej przepustowości w każdych warunkach.
W 2026 roku temat dostępności jest równie ważny jak sama cena, bo okno zakupowe przed żniwami potrafi być krótkie. Z perspektywy kupującego liczy się, czy dealer ma zamówioną pulę maszyn i czy realnie da się odebrać sprzęt przed sezonem zbioru. W praktyce często oznacza to, że decyzję trzeba podjąć szybciej, a doposażanie i zmiany konfiguracji są ograniczone do tego, co jest w zamówieniach.
Ile kosztują kombajny CLAAS Lexion na rynku wtórnym?
Jeśli ktoś szuka kombajnu o dużej rozpoznawalności na polskim rynku, bardzo często rozważa serię CLAAS Lexion. To rodzina maszyn obecna w rolnictwie od lat, a jej popularność sprawia, że łatwiej porównywać oferty, znaleźć części i dobrać akcesoria. W 2026 roku widać też wyraźnie, że rozpiętość cenowa w tej serii jest ogromna, bo obejmuje zarówno starsze roczniki, jak i bardzo drogie, młode egzemplarze.
Wycena używanego Lexiona zależy od rocznika, stanu technicznego, przebiegu oraz wyposażenia, a różnice między wersjami bywają większe, niż sugeruje sama numeracja. Znaczenie ma też to, czy maszyna ma rozwiązania automatyzujące pracę, duży zbiornik ziarna, a także czy występuje w wersji gąsienicowej TT (Terra Track). Poniższe widełki pomagają zorientować się, jak wygląda rynek w 2026 roku, ale każdą ofertę trzeba czytać „w szczegółach”, a nie tylko po cenie.
CLAAS Lexion 780
CLAAS Lexion 780 to model, który bywa wskazywany jako najmocniejszy z opisywanej grupy, z silnikiem o mocy 460 kW / 625 KM. Wyróżnia się m.in. większą szerokością bębna młócącego 1,7 m oraz układem rotorów z 6 koszami na każdy rotor, co przekłada się na wysoką wydajność. Zbiornik ziarna ma pojemność 13 500 l, a szerokość mechanizmu tnącego w tej klasie bywa podawana jako 12,27 m.
Na rynku wtórnym w 2026 roku pojedyncze sztuki można spotkać w okolicach 700 tys. zł, ale popularne roczniki z połowy poprzedniej dekady często są wyceniane na 900–980 tys. zł. W praktyce różnicę robi stan zespołów roboczych i wyposażenie, bo maszyny po intensywnej pracy w usługach są zwykle wyraźnie bardziej zużyte. Przy tej klasie kombajnu warto też upewnić się, jak wygląda kompletacja hederów i przystawek, bo ich koszt potrafi być bardzo wysoki.
CLAAS Lexion 770
CLAAS Lexion 770 jest często wskazywany jako jeden z najpopularniejszych modeli, produkowany od 2011 roku. Maszyna ma silnik o mocy 404 kW (549 KM) oraz 2 rotory z 5 koszami, co odpowiada potrzebom dużych gospodarstw i firm usługowych. Pojemność zbiornika ziarna to 13 500 l, a mechanizm tnący w tej klasie również bywa łączony z szerokością 12,27 m.
Jeżeli chodzi o ceny, w 2026 roku startują one zwykle od około 650–750 tys. zł, natomiast najmłodsze egzemplarze o niskich przebiegach potrafią kosztować 1,5–2 mln zł. W wielu ogłoszeniach dominują widełki 800 tys. zł – 1,4 mln zł, szczególnie dla roczników z drugiej połowy poprzedniej dekady. W tym segmencie warto patrzeć na historię serwisową oraz realny stan młocarni, bo naprawy w tej klasie są kosztowne.
CLAAS Lexion 760 i 570
CLAAS Lexion 760 ma nieco niższą moc niż 770, czyli 373 kW (507 KM), oraz zbiornik ziarna o pojemności 12 500 l. W wielu konfiguracjach spotyka się układ 2 rotorów z 5 koszami i szerokość mechanizmu tnącego 12,27 m, co daje wysoką wydajność przy rozsądniejszym budżecie niż w najmocniejszych wersjach. Najtańsze roczniki około 2011 roku pojawiają się w widełkach 440–560 tys. zł, a młodsze i mniej wyeksploatowane sztuki często kosztują 600–760 tys. zł.
Za wiele maszyn z roczników 2013–2017 trzeba zapłacić około 820–990 tys. zł, a najnowsze egzemplarze z lat 2019–2022 potrafią osiągać 1,3–2 mln zł. Z kolei CLAAS Lexion 570 to mniejsza i wyraźnie tańsza propozycja, z silnikiem 273 kW (371 KM), zbiornikiem 10 500 l i hederem około 6,6 m. Ceny potrafią zaczynać się od 210–290 tys. zł, a wiele ofert mieści się w zakresie 330–400 tys. zł, natomiast młodsze roczniki bywają wyceniane nawet na 560–580 tys. zł.
Kombajny z Chin – jakie ceny pojawiają się w rozmowach o rynku 2026?
W 2026 roku coraz częściej przewija się temat maszyn z Chin, bo tamtejsi producenci potrafią zaoferować duże parametry techniczne i jednocześnie próbować konkurować ceną. Warto jednak rozdzielić dwie rzeczy: ceny na rynku lokalnym (np. chińskim lub serbskim) oraz to, ile finalnie może kosztować maszyna po sprowadzeniu, z uwzględnieniem podatków, ceł, transportu i dostosowania do norm. W przypadku Unii Europejskiej znaczenie mają też wymagania emisyjne, więc konfiguracja silnika nie zawsze jest identyczna jak w krajach spoza UE.
Drugą sprawą jest typ konstrukcji, bo w Chinach mocno dominuje podejście rotorowe, nastawione na dużą przepustowość w krótkim oknie zbioru. Z punktu widzenia kupującego w Polsce ma to znaczenie wtedy, gdy porównuje się koszty eksploatacji, liczbę elementów ruchomych i podatność na przestoje. Same liczby potrafią brzmieć atrakcyjnie, ale trzeba je zestawić z realiami serwisu i dostępności części na miejscu.
Aupax/Lovol GV100 i GM100
W kontekście wejścia na polski rynek w 2026 roku często wymienia się markę Aupax, powiązaną z koncernem Weichai Lovol. Zapowiedzi mówią o dwóch modelach: GV100 jako tradycyjnym kombajnie z bębnem młócącym i wytrząsaczami oraz GM100 jako mniejszej konstrukcji z pojedynczym rotorem wzdłużnym. W praktyce oznacza to dwa różne podejścia do omłotu i separacji, a więc także inne zachowanie maszyny w zróżnicowanych warunkach.
W modelu GV100 przewidywany jest heder o szerokości 4,57 m, a za omłot ma odpowiadać bęben o średnicy 600 mm i szerokości 1180 mm. Separacja i czyszczenie ziarna mają być realizowane przez 4 wytrząsacze o łącznej powierzchni 4,11 m2, z układem sit i jednym wentylatorem 4-łopatkowym. Ziarno trafia do zbiornika o pojemności 6 m3, a wysokość wyładowcza to 4,5 m, przy czym w opisie pojawia się też rozdrabniacz i przekładnia hydrostatyczna.
W kwestii mocy wskazywany jest 4-cylindrowy silnik Weichai WP4.6NG190E670 o mocy 190 KM, a podobna moc ma dotyczyć także GM100. W Serbii model GM100 w promocji (nowy, ale rocznik 2023) miał kosztować około 82 tys. euro, co przeliczano na około 349,5 tys. zł, jednak jednocześnie podkreśla się, że w Polsce maszyny będą droższe ze względu na inne wymagania, w tym emisję spalin. Dla kupującego to ważny sygnał, że „cena z zagranicy” jest tylko punktem odniesienia, a nie gwarancją poziomu w polskim cenniku.
Lovol GS8189 – duży kombajn i cena w przeliczeniu na złotówki
Osobnym tematem jest duży kombajn Lovol GS8189, pokazywany jako przykład maszyny o parametrach zbliżonych do światowej czołówki. Mówimy tu o jednostce Weichai WP13 12,5 l o mocy 460 KM, przekładni hydrostatycznej oraz dwurotorowym systemie młócenia. W opisie pojawia się przepustowość 18 kg/s przy stracie ziarna poniżej 0,7%, a także standardowy heder 9 m i wydajność robocza 2,0–5,0 ha/h zależnie od warunków.
Ważne są też liczby, które pokazują skalę tej maszyny: zbiornik ziarna 11 000 – 14 500 l, szybkość rozładunku 165 l/s oraz zbiornik paliwa 1000 l. Masa bez hedera jest podawana jako 24 000 – 25 000 kg, a wymiary z hederem 9 m to około 14 000 mm długości i 9500 mm szerokości. W kabinie wymienia się m.in. fotel na zawieszeniu pneumatycznym, izolację akustyczną i klimatyzację z elektroniczną regulacją, a także rozwiązania automatyki ustawień pracy.
W Chinach sugerowana cena detaliczna tej maszyny była wskazywana na poziomie 2 000 000 CNY, co przy kursie około 0,5462 PLN za 1 CNY dawało w przybliżeniu 1 092 400 zł. Jednocześnie przy kalkulacji sprowadzenia podkreśla się konieczność doliczenia transportu, cła i VAT, co wstępnie mogłoby podnieść koszt do około 1,5 mln zł. Dla polskiego kupującego to raczej ciekawy punkt odniesienia niż gotowy scenariusz zakupowy, bo dochodzą kwestie specyfikacji i obsługi serwisowej.
Porównując ceny kombajnów z Chin z cenami w Polsce, zawsze trzeba doliczyć transport, cło i VAT, a także uwzględnić różnice w specyfikacji wynikające z norm emisji.
Jak porównywać ceny ofert, żeby nie przepłacić?
Najczęstszy błąd przy porównywaniu cen polega na zestawianiu „gołych” kwot bez sprawdzenia, co dokładnie obejmuje oferta. Jeden sprzedający podaje cenę za maszynę z hederem i wózkiem, inny tylko za kombajn, a różnica w praktyce potrafi wynieść dziesiątki lub setki tysięcy złotych. W 2026 roku, przy dużej zmienności dostępności i konfiguracji, szczególnie opłaca się dopytywać o detale, bo to one robią różnicę w pracy na polu.
Żeby rozmowa z dealerem lub analiza ogłoszeń miała sens, warto przygotować listę pytań i trzymać się jej konsekwentnie. Dzięki temu porównujesz oferty „jabłko do jabłka”, a nie przypadkowe zestawy. Najczęściej sprawdzają się następujące punkty, bo wpływają jednocześnie na cenę i na codzienną użyteczność maszyny:
- czy cena obejmuje heder, a jeśli tak, to jaką ma szerokość i czy jest to wersja Vario,
- czy w zestawie jest wózek transportowy oraz jakie są warunki transportu po zakupie,
- jaki jest typ omłotu (wytrząsacze, rotor, układ hybrydowy) i czy występują elementy typu turbo-separator,
- jaka jest pojemność zbiornika ziarna oraz parametry rozładunku, bo to zmienia logistykę w żniwa,
- jaki jest rocznik, przebieg i historia serwisowa, a także stan elementów roboczych,
- jak wygląda dostępność części i terminy serwisu w sezonie, bo to przekłada się na ryzyko przestoju.
Przykładowe widełki cenowe – orientacja na podstawie popularnych modeli
Żeby ułatwić szybkie porównanie, poniżej znajduje się prosta tabela z widełkami, które przewijają się w opisach modeli i w typowych ofertach rynku wtórnego. Traktuj ją jako punkt startowy do rozmów, a nie „cennik”, ponieważ każda konfiguracja i stan techniczny potrafią zmienić wynik. W 2026 roku szczególnie ważne jest doprecyzowanie, czy mówimy o kwotach netto czy brutto, oraz co dokładnie wchodzi w skład zestawu.
Zestawienie obejmuje zarówno przykład nowej maszyny z ceną startową, jak i popularne modele używane, gdzie rozpiętość jest największa. W praktyce to właśnie tu najłatwiej znaleźć okazję, ale też najłatwiej kupić maszynę wymagającą kosztownych inwestycji serwisowych. Dlatego tabelę warto czytać razem z opisem wyposażenia i stanu, a nie w oderwaniu od nich.
| Model / rynek | Parametry wyróżniające (wybrane) | Orientacyjna cena |
| Deutz-Fahr C6025 TS (nowy) | 250 KM, 5-klawiszowy, opcjonalny turbo-separator, hedery 4,2–6,3 m | od 650 tys. zł netto |
| CLAAS Lexion 770 (używany) | 549 KM, 2 rotory, zbiornik 13 500 l | ok. 650 tys. zł – 2 mln zł |
| CLAAS Lexion 760 (używany) | 507 KM, zbiornik 12 500 l | ok. 440 tys. zł – 2 mln zł |
| CLAAS Lexion 570 (używany) | 371 KM, heder ok. 6,6 m, zbiornik 10 500 l | ok. 210 tys. zł – 580 tys. zł |
| Lovol GS8189 (cena w Chinach / szacunek sprowadzenia) | 460 KM, heder 9 m, zbiornik 11 000–14 500 l | ok. 1 092 400 zł (Chiny) / ok. 1,5 mln zł (szacunek z kosztami) |
Na co zwrócić uwagę przy ogłoszeniach w 2026 roku?
Ogłoszenia sprzedaży kombajnów bywają bardzo różne jakościowo, a część z nich eksponuje hasła typu „z wózkiem” czy „z przystawką”, ale bez precyzji co do stanu i specyfikacji. Zdarzają się też oferty, gdzie cena wygląda atrakcyjnie, bo dotyczy tylko bazowej maszyny albo nie obejmuje elementów, które i tak trzeba dokupić. Dlatego przy oględzinach i rozmowie warto dopytać o to, co zwykle jest pomijane w krótkim opisie.
Dobrym przykładem są ogłoszenia starszych modeli, gdzie pojawiają się konkretne kwoty, np. oferta kombajnu Claas Lexion 415 z rocznika 1998, o mocy 200 KM, w cenie około 225 000 zł netto, sprzedawanego z wózkiem transportowym i przystawką. Taka cena może wyglądać zachęcająco, ale w tej klasie wiek maszyny oznacza konieczność bardzo dokładnej oceny młocarni, układów napędowych i hydrauliki. W 2026 roku, przy drogich częściach i napiętych terminach żniw, to właśnie stan techniczny częściej decyduje o opłacalności niż sama „okazyjna” kwota.
Co warto zapamietać?:
- W 2026 roku ceny kombajnów zbożowych wahają się od 210–290 tys. zł za używane maszyny do 1–2 mln zł za nowsze modele.
- Najważniejsze czynniki wpływające na cenę to: typ omłotu, szerokość hedera, pojemność zbiornika, automatyka oraz stan techniczny.
- Nowe kombajny, takie jak Deutz-Fahr C6025 TS, zaczynają się od 650 tys. zł netto, a ich dostępność przed sezonem zbiorów jest kluczowa.
- Na rynku wtórnym, modele CLAAS Lexion mają ceny od 210 tys. zł do 2 mln zł, w zależności od rocznika i stanu technicznego.
- Przy zakupie warto dokładnie analizować oferty, uwzględniając wszystkie elementy wyposażenia, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek związanych z dodatkowymi kosztami.